Spirytus walutą uniwersalną!

Kiedyś tak sobie rzuciłem taki temat dla żartu, na jednym z komentarzy na facebooku. Ale pomysł samego mnie później zaintryował.

Pomysł mianowicie taki: niech spirytus będzie uniwersalną jednostką walutową! Zaraz dokładnie wyjaśnię, o co chodzi.

1. Alternatywne jednostki monetarne

Oczywiście z tym uniwersalizmem to trochę przesadzam – chodzi bowiem o takie jednostki monetarne, których można używać wszędzie i mierzyć nimi wartość wszystkiego. Pomysł na różne jednostki monetarne wziął się z wymyślonej przez jednego pracowników Google’a alternatywnej jednostki monetarnej – Bitcoin. No i okazało się, że pomysł został podchwycony – w obiegu jest też już Dogecoin. Niektórzy rozważają, czy tego typu jednostki monetarne nie byłyby idealne dla różnych krajów „wolnościowych”, które nie narzucają własnej waluty.

Uważam jednak, nieskromnie, że moja propozycja jest zdecydowanie lepsza.

2. Jednostka monetarna: dwie wartości

Każda rzecz, którą można na coś wymienić, posiada dwa rodzaje wartości: jedna to wartość własna, czyli na ile można spożytkować daną rzecz, oraz wartość ekwiwalentna, czyli na jaką wartość innych towarów można tą rzecz wymienić. Z tego właśnie powodu pierwszą walutą było złoto: złoto można było przetopić i spożytkować, ale mogło też służyć jako uniwersalna jednostka wymiany wartości towarowej.

Współczesne pieniądze jednak posiadają tylko i wyłącznie jeden rodzaj wartości – ekwiwalentny. Pieniądze same z siebie nie są towarem, który można spożytkować, chyba żeby się stało coś, co stało się w Polsce w 1990 roku – gigantyczna inflacja, która spowodowała ogromny spadek wartości pieniądza, do tego stopnia, że jak ktoś miał skitrane stare grosze i małe złotówki w dużych ilościach, mógł oddać je do skupu złomu i dostać za to wcale nie małe pieniądze.

Spirytus jest w swojej naturze bardzo podobny do złota. Jedynym istotnym problemem w przypadku spirytusu jest to, że ma, w porównaniu ze złotem, słaby przelicznik ilości do wartości. Ale poza tym wykazuje bardzo dużo podobieństw:

  • można go łączyć w jedno
  • złoto się ściera, co zmniejsza jego faktyczną masę – podobnie spirytus łatwo paruje, gdy się go nie trzyma szczelnie zamkniętego
  • posiada własną wartość
  • złoto nadal jest wydobywane
  • ale i ta sama wada: złoto może być różnej próby, jak i spirytus może mieć różne procenty (choć akurat procenty spirytusu przynajmniej jest łatwo zmierzyć odpowiednim przyrządem)

Spirytus dziś normalnie kupuje się za pieniądze. Skoro więc spirytus kupuje się za, powiedzmy, 70zł flaszka, to znaczy, że masz 70zł w kieszeni. O ile oczywiście będziesz w stanie go spieniężyć za 70zł. Ale też i nikt nie mówi, że trzeba go wymieniać na walutę PLN. Możesz go wymienić na inną walutę, lub w ogóle na inny towar.

3. Brak problemów

Spirytus jako jednostka monetarna nie posiada większości wad pieniędzy:

  • jest całkowicie odporny na inflację, ponieważ jego wartość może spaść tylko i wyłącznie do wartości jego wymiany na uchlanie się do nieprzytomności, względnie zasilenie kuchenki turystycznej „szalony Piotruś”, a nawet podobno prowadzono badania nad użyciem go jako paliwo w silniku benzynowym – choć oczywiście pewne fluktuacje jego względnej wartości na pewno będą zachodzić i na pewno będą zależne od kraju
  • jest towarem fizycznym, więc żadną miarą nie może być sztucznym tworem pieniężnym, który mógłby podlegać jakimkolwiek spekulacjom (chciałbym zobaczyć takiego Sorosa, który wykupuje cały alkohol z kraju, żeby sztucznie podbić jego wartość, widzę już te ciężarówki, które wiozą te butelki, i tych atletów, którzy ustawiają je na sztorc w wielkich, sięgających chmur, magazynach)
  • nie jest to pieniądz, którego ilość można mnożyć w nieskończoność – nigdzie na świecie nie ma takiej pojemności magazynowej, żeby zmieścić cały wyprodukowany alkohol; każda wyprodukowana flaszka musi gdzieś stać, no chyba że komuś wyparuje, ale to wtedy idzie w stratę właściciela; efekt jest taki, że jeśli chcesz gromadzić bogactwo, to musisz po prostu mieć coś materialnego, co jest coś warte, i w takiej postaci to przechowywać
  • nie da się ich sfałszować, choć każdy może (no, w zakresie, w jakim pozwala na to państwo, w którym mieszkasz 😀 ) sobie alkohol wydestylować, jeśli ma odpowiednią aparaturę; to nic, że może dzięki temu łatwo „wytworzyć pieniądze” – wytwarzając te pieniądze, wytwarza jednocześnie realny towar, bo przecież nawet dziś, gdy produkuje się alkohol, to też poświęca się środki produkcji i czas, żeby ten spirytus wydestylować; jest to więc spędzony czas i włożone środki, oraz wyprodukowany towar
  • fluktuacje jego wartości są niewielkie i jego wartość jest w miarę stabilna; żeby spirytusowi nagle wzrosła wartość to musiałoby nagle skoczyć jego zużycie – póki co jego wytworzenie jest droższe, niż benzyny, więc na to, żeby nagle zaczął być powszechnie stosowany do napędu, się nie zanosi; a żeby mu nagle wartość spadła, to musieliby wszyscy w kraju nagle stać się abstynentami, co jest niemożliwe, a poza tym jego wartość i tak nigdy nie spadnie poniżej kosztów produkcji (poza przypadkiem, gdyby nikt alkoholu nie produkował, a ten zalegałby na półkach – ale prędzej Ziemia podzieli los Alderaana, niż to się stanie)

A poza tym? Jeżeli mamy wartość spirytusu na terenie kraju używającego określonej waluty – mamy przelicznik między walutami. Na tej samej zasadzie można też przeliczać wartość takiego np. laptopa w cenie 2000zł. Jeżeli litr spirytusu może być wymieniony na 76.50zł, to znaczy, że laptopa można kupić za 26.144 litrów spirytusu.

4. Rozdzielczość i ekwiwalenty

Oczywiście jeżeli spirytus zostanie gdziekolwiek użyty jako jednostka monetarna, trzeba go będzie nieco przykroić dla takich potrzeb.

Po pierwsze, ponieważ alkohol jest płynny, więc nie ma wyznaczonej rozdzielczości. Trzeba by było wyznaczyć ilość wzorcową alkoholu, która byłaby używaną skrótowo jednostką monetarną – na przykład „setka” – ponieważ jest potrzebna jakaś jedna konkretna mała jednostka, za pomocą której będzie się mierzyć wartość towaru.

Po drugie, ponieważ przechowywanie pieniędzy w takiej postaci wymagałoby dużych zasobów magazynowych, więc na pewno przy takim systemie musiałyby powstawać również instytucje usługowe – „piwnice” – w których będzie się przechowywało spirytus klientów. Jasne, że „piwnica” weźmie sobie trochę tego za usługę, choć oczywiście we własnym interesie musi dołożyć starań, aby uniknąć jakiegokolwiek parowania takiego spirytusu. Spirytus zresztą może zawsze wyparować też w inny sposób, tzn. w taki, jak złoto – ostatnio np. słyszeliśmy, że z Amerykańskiego Banku Federalnego „wyparowało” Niemieckie złoto. Zatem, oczywiście, kwestia wiarygodności piwnicy to już jest sprawa umów, prawa, kontroli, certyfikacji itd. – dokładnie tak samo, jak ze zwykłym bankiem.

No i tak samo, jak w zwykłym banku, piwnica też musiałaby wydawać swoim klientom odpowiednie papiery, które poświadczają, ile spirytusu danego klienta zostało u nich zdeponowane. Piwnice oczywiście mogłyby świadczyć też innego rodzaju usługi dla klientów – mogłyby np. „inwestować” zdeponowany spitytus w wytwarzanie alkoholi wysokoprocentowych, pitnych, sprzedawanych oczywiście za tą samą walutę, czyli za spirytus, ale również za ekwiwalenty spirytusowe, czyli papiery pitne zdeponowane przez nabywcę w określonej piwnicy. Piwnice między sobą też jak najbardziej mogą się wymieniać alkoholami i wzajemnie udostępniać sobie przestrzenie magazynowe, a papiery pitne w tej sytuacji stają się faktyczną walutą. Sytuacja jest zresztą dość podobna, jak to kiedyś bywało z wekslami.

5. Podsumowanie

Analiza ta jest właściwie robiona pod kątem tematu, którym się ostatnio zajmuję, czyli strefą libertariańską, jako superpaństwem bez superpaństwa opartym na stuprocentowej dobrowolności i wolnej konkurencji. Państwo takie nie powinno emitować własnej waluty, ani nie powinno używać żadnej istniejącej waluty jako waluty dla ogólnie przyjętej wymiany towarowo-usługowej. Podany tu przykład spirytusu jako waluty jest taką próbą stworzenia uniwersalnej waluty, która byłaby zarówno odporna na różne zawirowania, jak i niemożliwa do sterowania przez nikogo. O ile wielu marzy o istnieniu takiej waluty, naprawdę uważam, że rozwiązanie wszyscy mamy pod nosem.

I obawiam się w tym wszystkim tylko jednego: może być poważny problem z ustaleniem przelicznika walutowego tej waluty na jakąkolwiek Europejską walutę. A dokładnie, że z dużym prawdopodobieństwem „kurs wymiany” trzeba by było określać po jego cenie czarnorynkowej. Wtedy się okaże, że np. litr wódki w Polsce będzie kosztował więcej, niż ekwiwalent litra spirytusu…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: