Yellow pages: UE i USA grożą wspólnym palcem

Oficjele UE i USA ostro potępiły Łukaszenkę za gnębienie opozycji w trakcie wyborów.

No i co?

Czytam, czytam, próbuję się dopatrzeć jakiegoś sensu w tym, co piszą, i jakoś nic nie mogę znaleźć. Zresztą, popatrzmy:

UE i USA wzywają rząd Białorusi do wypełnienia zobowiązań powziętych wobec OBWE w sprawie znaczącej reformy procedur wyborczych.

Ach, więc Białoruś się do czegoś zobowiązała. Czy miała coś za to dostać, choćby symboliczną nagrodę za wywiązanie się lub karę za niewywiązanie się? No przecież nie. No to o co chodzi? Białoruś wszystkie te państwa może mieć najserdeczniej w dupie i nic jej za to nie grozi.

Podobno w czasie tego zamieszania został pobity, nie pamiętam czy zatrzymany, dziennikarz z Rosji. Wydawałoby się, że czego jak czego, ale Rosyjskich obywateli to już Rosja nie popuści i ktoś w końcu Łukaszence pokaże miejsce w szeregu. Ale zaraz, momencik, przecież to Rosja, nie USA. Gdyby to był Amerykański dziennikarz, a kraj nie znajdował się w Rosyjskiej strefie wpływów (gdyby np. pobito go w Meksyku), to wtedy dopiero by się zaczęły dywaniki. Ale w Rosji, gdzie zwykłym człowiekiem pomiata się jak szmatą, pies z kulawą nogą na to pewnie nie zwrócił uwagi (chociaż oczywiście jeśli taka krzywda dzieje mu się w Gruzji, to Rosja natychmiast wpuszcza ciężką artylerię, żeby „bronić swoich obywateli nawet poza granicami kraju”).

Obie szefowe dyplomacji podkreśliły, że poprawa stosunków Białorusi z USA i UE zależy od postępu w dziedzinie praw człowieka. – Bez znaczącego postępu te stosunki się nie poprawią – przestrzegły. Dodały, że wezmą to pod uwagę oceniając kolejne działania rządu w Mińsku i poddając przeglądowi swoje stosunki z Białorusią.

Śmiech na sali. No dobrze, ocenią ich negatywnie. I co?


Polska zaproponowała, by UE wznowiła i rozszerzyła zamrożone jesienią 2008 roku sankcje wizowe dla przedstawicieli białoruskiego reżimu. Inicjatywa w tej sprawie należy do Catherine Ashton.

No oczywiście, przecież który inny z krajów UE miałby odrobinę jaj, żeby proponować jakiekolwiek sankcje w stosunku do Białorusi. Dobre i to. Ale przecież ich to w najmniejszym stopniu nie wzruszy. Może też utrudnić poruszanie się poza Białorusią zwykłym, Bogu ducha winnym obywatelom Białoruskim.

Co innego można zrobić? Zwłaszcza, że przecież Polscy biznesmeni nie przestaną tam inwestować, choćby dlatego, że tam założenie firmy trwa krócej i jest łatwiejsze – gdyby łatwiejsze i tańsze w praktyce było w Polsce, to inwestowaliby w Polsce. Dlatego na żadne sankcje finansowe liczyć nie można, bo inwestorzy, nie tylko z Polski, ale i wielu innych krajów, stanęliby okoniem. O tym, jak Rosja by na takie propozycje zareagowała, już nie wspominam.

Reżim Łukaszenki będzie trwał, dopóki będzie go sponsorować Rosja, dokładnie tak samo, jak Korea Północna sponsorowana przez Chiny. I USA i UE gówno im mogą zrobić.

Jaki można z tego całego apelu wysłać wniosek? UE i USA poodgrywały sobie teatrzyk, pogroziły palcem, powygłaszały jedynie słuszne poglądy, a na dodatek – rzecz niesłychana – mówiły jednym głosem. Można nawet powiedzieć, że groziły wspólnym palcem. Jedyny kraj, na który można sobie popatrzeć z góry i trochę pokrzyczeć i popouczać go, jak powinno się rządzić w cywilizowanym kraju. Bo przecież Rosji, czy Chin, które demokrację mają głęboko w dupie, nikt krytykować nie zamierza.

Dobre pytanie, czy nie lepiej było to wszystko olać, skoro praktyczny rezultat tego jest żaden, a na dodatek USA i UE pokazują tylko swoją bezsilność wobec małego, nic nie znaczącego kraju. Ale przecież „demokraci” muszą korzystać z każdej okazji, żeby „bronić demokracji”, bo inaczej wyszłoby na jaw, że oni w tej obronie demokracji właściwie nic nie robią. Oczywiście, gdyby przyjrzeć się temu (.anti lo xe duvle lezlo), wyszłoby natychmiast, że w tym przypadku to też jest właściwie nic. Ale lemingom to wystarcza.

Łukaszenka jest w trudnej sytuacji, bo w zasadzie nie może sobie nawet pozwolić na taką jajcarską roszadę, jaką zrobili w Rosji Putin z Miedwiediewem. Gdyby zrobił taką roszadę, to wtedy już nie byłoby go po co tak opierdalać, bo w sumie zrobiłby dokładnie to samo, co Rosja, która przecież, jak każdy mędrek w UE wie (zwłaszcza w Niemczech), jest normalnym, demokratycznym krajem.

Sprawa zresztą niedługo przyschnie i wszyscy o tym zapomną. I tylko szkoda tych ludzi, którzy nadal wierzą, że na Białorusi może kiedykolwiek zapanować demokracja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: